Sąd: Szpilman nie był policjantem w getcie. Autorka książki musi przeprosić
MW
29-07-2016 , ostatnia aktualizacja 29-07-2016 12:44
Sąd wydał wyrok w głośnym procesie, który rodzina Władysława Szpilmana wytoczyła Agacie Tuszyńskiej i Wydawnictwu Literackiemu. Chodziło o fragmenty biografii piosenkarki Wiery Gran, w których pojawiają się zarzuty, że słynny pianista miał być funkcjonariuszem w żydowskiej policji w warszawskim getcie.
Sąd Apelacyjny w Warszawie nakazała usunięcie kliku stron dotyczących rzekomej służby Szpilmana z ewentualnych kolejnych wydań tej książki. Sędziowie uwzględnili w dużej części apelację wdowy po zmarłym w 2000 roku Szpilmanie, Haliny Grzecznarowskiej-Szpilman, oraz ich syna Andrzeja od oddalającego ich pozew wyroku pierwszej instancji z 2013 roku.
W swej książce z 2010 roku Tuszyńska opisała skomplikowane losy piosenkarki Wiery Gran, która w czasie II wojny światowej występowała w warszawskim getcie w kawiarni „Sztuka”, gdzie grywał i Szpilman. W książce znalazły się słowa Gran (zmarłej w 2007 roku we Francji), że Szpilman był w getcie policjantem, który miał uczestniczyć w doprowadzaniu Żydów na Umschlagplatz. „Prawda przemawia za Władysławem Szpilmanem i będziemy bronili jego dobrego imienia z należnym mu szacunkiem na drodze prawnej aż do kompletnego wyjaśnienia sprawy” – mówił na początku procesu na łamach „Newsweeka” syn słynnego pianisty.
Innego zdania była autorka książki: „Uważam, że prawda jest po mojej stronie. Nie popełniłam żadnego przestępstwa, po prostu udokumentowałam historię Wiery Gran. Tragiczną historię kobiety, którą oskarżono o kolaborację z gestapo” – powiedziała „Newsweekowi” Agata Tuszyńska.
Sąd uznał, że pozwani mają za to przeprosić, gdyż narusza to ich prawo do dobrej pamięci po zmarłym. Jak mówiła sędzia Jolanta Pyźlak, samo powołanie się przez autorkę na cytaty Wiery Gran nie uchyla bezprawności jej działania, gdyż nie było potwierdzenia tego zarzutu, a Gran jako źródło była niewiarygodna, bo cierpiała na manię prześladowczą. Według sądu Tuszyńska w zbyt wąski sposób zdystansowała się w książce od tych słów Gran. Odbiór społeczny książki był taki, że był to poważny zarzut wobec Szpilmana - podkreśliła sędzia.
Przeciwko niemcowi Gerhard Gnauck i Springer Verlag uzyskalem orzeczenie Sadu w Hamburgu zakazujace im obrazania Wladyslawa Szpilmana. (do przeczytania w jez. niemieckim tu na stronie)
Oswiadczenie o zaprzestaniu obrazania i rozpowszechnianiu oszczerstw o Wladyslawie Szpilmanie podpisali wezwani przez mojego adwokata Dr. Wendt urodzona w NRD Sabine Adler a takze Deutschland Radio.
Rozpowszechniane tresci naruszaly godnosc W: SZpilmana, a co za tym idzie i odczuwam je jako akcje majace zwiazek z naszym pochodzeniem. Czyli jak sadze, byly to akty antysemityzmu.
Przypomnijmy, ze Niemcy odwiedzili Polske w 1939 roku i wymordowali miliony Polakow: katolikow, pochodzenia zydowskiego i przedstawicieli innych mniejszosci. Teraz w Polsce sa Niemcy, ktorzy rozpowszechniaja tresci obrazliwe i godzace w honor Wladyslawa Szpilmana - polskiego Zyda, wybitnego Polaka, artyste i tworce, ofiare wieloletnich przesladowan przez Niemcow, ktorego prawie cala rodzine wymordowali Niemcy.
Zaskakuje mnie, ze oszczerstwa wobec Zyda rozpowszechniane przez Niemcow (budzi to we mnie skojarzenia z propaganda hitlerowska majaca na celu naznaczenie ludzi pochodzenia zydowskiego w celu uzyskania akceptacji dla ich wymordowania), korespondentow mediow niemieckich w Polsce sa tolerowane. Springer Verlag to Gnauck, gazeta „Die Welt“, klamstwa wydrukowane w „Newsweek Poland“ to tez wlasnie Springer. Tenze Springer ma wiecej gazet w Polsce. Zaczynam sie bac, gdy widze jakie tresci przekazuje np. w odniesieniu do Wladyslawa Szpilmana.
Gnauck - prosze sie nie zblizac wiecej do Dr. Haliny Szpilman. Ja sie takich Niemcow jak Gnauck boje. I boje sie o moja Mame Dr. Haline Szpilman.
Obecnie zajme sie niejaka Gabriele Lesser. Przygotowujemy odpowiednie pismo i chetnie oddam ja do sadu.
Gabriele Lesser - niemiecka Zydowka, probuje przypomocy falszywych informacji „sprzedac“ -
zadenuncjowac Wladyslawa Szpilmana w niemieckojezycznej prasie - tej zydowskiej (Jüdische Zeitung) jak tez w FAZ. Przypomina mi sie opowiesc polskich Zydow, pamietajacych wypowiedzi Zydow niemieckich, radujacych sie na dojscie hitlera do wladzy - Jeke cieszyli sie wtedy, ze hitler zrobi porzadek z „dreckige Ostjuden“.
Co robi Gabriele Lesser wWarszawie? Komu to sluzy?
Dokumenty procesowe
W związku z dalszymi oszczerstwami rzucanymi teraz już także pod moim adresem postanowiłem odpowiedzieć na dalsze wg. mnie krętackie i manipulatorskie wypowiedzi Tuszyńskiej na łamach różnych gazet i innych tym podobnych.
Newsweek Polska ( Axel Springer Verlag) drukuje oszczerstwo jakoby istniała zmanipulowana wersja wyroku sądu hamburskiego.
Pani Renata Kim przeprowadzająca wywiad nie dopełniła w mojej opinii obowiązku zamieszczając jawnie fałszywe informacje, pomawiające mnie o manipulowanie dokumentami sądowymi dostępnymi m.in. na tej stronie, bądź w komunikatach prasowych. Odbieram to jako próbę szkodzenia mojej reputacji.
Swiadomie rozpowszechnia się informację z wyroku pierwszej instancji, który jak to w demokratycznym sądzie się zdarza, został zastąpiony wyrokiem sądu wyższej instancji i wydał postanowienie zupełnie inne, niż to opisane przez Tuszyńską. (do przeczytania poniżej)
Cytat Newsweek-
„W uzasadnieniu wyroku oddalajac czesc roszczen Szpilmana (sąd) napisał, że autorka dopełniła rzetelności pisarskiej“(!!!!)
Jest to super-manipulacja. Wyrok OLG Hamburg w drugiej instancji uznał roszczenia Szpilmana.
Wydawnictwo już zrezygnowało z dystrybucji książki Tuszyńskiej w wersji elektronicznej. (dokumenty w oryginale w dziale tu Presse Deutsch)
Oświadczam że nie dokonywałem manipulacji na dokumentach sądowych z Hamburga. - podp. Andrzej Szpilman
Drugie matactwo Tuszyńskiej rozpowszechniane przez Newsweek (z braku czasu zajme sie tylko dwoma) to opowieść o kontaktach telefonicznych z rodziną Szpilmanów, które w Tuszyńska opisuje inaczej niż jej przyjaciółka Juńczyk-Ziomecka to zrobiła przed sądem w Warszawie - prezentując wyniesiony przez siebie z kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego dokument (opisuje to tu poniżej zamieszczony protokół przesłuchania Juńczyk-Ziomeckiej).
Andrzej Szpilman - Cała rozmowa przebiegała następująco - Po przekazaniu mi słuchawki przez Dr. Szpilman, usłyszałem informację, od p. Tuszyńskiej, że chce ze mną porozmawiać o Władysławie Szpilmanie. (Znałem nazwisko Tuszyńskiej tylko z kontekstu insynuowania przez nią w pewnych środowiskach w USA, a przekazanych mi przez godnych mojego zaufania ludzi, jakoby Władysław Szpilman miał w czaie wojny współpracować z Gestapo. Oszczerstwo tak absurdalne, że aż nie mogło być przeze mnie i mojego zaprzyjaźnionego adwokata w USA traktowane poważnie).
AS: Zapytałem, skąd ma mój telefon? Odpowiedź Tuszyńskiej- od mojej przyjaciółki p. Juńczyk-Ziomeckiej z gabinetu Prezydenta RP.
- Odparłem, że dziwię się, że służbowo uzyskane kontakty są przekazywane dalej do celów prywatnych. Dodałem, że nie będę z nią rozmawiał, bo rozpowszechnia oszczerstwa wobec Władyslawa Szpilmana, jakoby współpracował z gestapo i przekażę sprawę adwokatom, ktorzy najlepiej zajmą się tą sprawą i odłożyłem słuchawkę.
Tuszyńska w Newsweek podaje swojå wersje tej rozmowy :
„W październiku 2007 zadzwoniłam do Szpilmanów... Telefon odebrała pani Szpilmanowa i od razu oddała słuchawkę synowi. A on mnie zaczął straszyć. Powiedział: „Jeżeli pani napisze o Wierze Gran, tej parszywej owcy i kolaborantce(!) jeśli powoła się pani na jej książkę, a mam informację od amerykańskich środowisk żydowskich, że chce to pani zrobić, to może być pani pewna, że panią zniszczę. Pani kariera będzie skończona““ przestraszyła się Pani? -“Nie,“...
Tu zeznanie, wraz z zadziwiajacym opisem, drogi, jaką trafił pewien dokument do akt sądowych!